Dom

Po zimowej przerwie: co zmieniło się w chłodni

Zimą zamknęliśmy chłodnię na dwa tygodnie i wymieniliśmy kilka rzeczy, które od dawna tego wymagały. Opowiadam, co się zmieniło i czego celowo nie ruszaliśmy.

Po remoncie

Dwa tygodnie ciszy

Zimą w Gołdapi ruch w lokalu słabnie, więc zamknęliśmy chłodnię na dwa tygodnie i wzięliśmy się za to, na co przez sezon nie było czasu. Krupierzy sprawdzili wszystkie talie i wymienili trzy zużyte. Hostessa przetarła ściany z cegły miękką szczotką, a ja z Arturem Zawadzkim zeszliśmy na dół z latarką i długo patrzyliśmy na sklepienie.

Największa zmiana to nowe lampy nad trzema stołami pokerowymi. Stare świeciły zbyt szeroko i gubiły się w półmroku. Nowe, w kształcie stożków, zawieszone nieco niżej, dają okrągłą plamę światła, która kończy się tuż przy brzegu sukna. Goście zauważyli to natychmiast, choć nikt nie umiał powiedzieć, co dokładnie jest inaczej.

Zmieniliśmy też dywan, bo stary przetarł się w miejscu, gdzie schodzi się po schodach. Nowy ma ten sam kolor, ale grubsze włókno, więc kroki są jeszcze cichsze. Przy ścianie dostawiliśmy jedno krzesło, bo okazało się, że obserwatorów jest więcej, niż przewidywaliśmy.

Okazała zabytkowa fasada budynku z kolumnowym wejściem

Czego nie ruszaliśmy

Cegła i szyny

Ściany zostały takie, jakie były, z wyszczerbionymi cegłami i śladami po hakach, na których wisiały mięsa i sery. Nie zakrywamy ich niczym, bo to właśnie one nadają chłodni głos. Żelazne szyny w podłodze jadalni też zostały: goście lubią po nich stąpać, choć nikt nie wie dokładnie, do czego służyły.

Pierwszy wieczór po remoncie

Pierwszy wieczór po otwarciu nie był uroczysty. Goście wchodzili jak zawsze, zdejmowali płaszcze, schodzili po schodach i dopiero po kilku minutach zauważali, że coś się zmieniło. Pan Jerzy zatrzymał się w połowie schodów, popatrzył na lampy i powiedział, że teraz chłodnia wygląda jak wnętrze kościoła z dobrą akustyką. Nie wiem, czy to komplement, ale uznaliśmy, że tak.

Zasada niezmienności

Mamy w domu zasadę, że nie zmieniamy rzeczy, które jeszcze działają. Dzięki temu chłodnia wygląda po remoncie prawie tak samo jak wcześniej, tylko lepiej oświetlona i cichsza. Uważam, że najlepszy remont to taki, po którym goście nie wiedzą, że był. Gdy na koniec pierwszego wieczoru wyłączałem światło, zostawiłem na chwilę zapaloną jedną lampę nad ruletką. Cień ceglanych łuków wydłużył się na posadzce i pomyślałem, że chłodnia jeszcze nigdy nie wyglądała tak spokojnie. Dodam jeszcze, że wszystko to opisuję bez żadnej przesady, bo tak właśnie było i tak chcemy to zapamiętać.